Kto chce zrównać e-papierosy ze zwykłymi papierosami?

Elektroniczne papierosy od analogowych różnią się właściwie wszystkim: budową, sposobem użytkowania i uwalniania nikotyny, zawartością tej substancji, wpływem na zdrowie. Niektórzy usilnie próbują jednak wmówić nam, że to dokładnie ta sama używka.

Oto kilka grup i branż, które usilnie próbują zrównać e-papierosy z analogami. Czytaj: nałożyć na e-papierosy takie same lub większe restrykcje, które obecnie dotyczą szkodliwego i trującego palenia tytoniu. Dlaczego? Ponieważ mają w tym swój interes.

1. Politycy

Do implementacji dyrektywy tytoniowej nie pozostało już wiele czasu, więc zaczniemy od polityki. Demokratycznie wybrane osoby, które powinny reprezentować nasze interesy mają różne motywacje. Jedni chcą zrównać obie branże, by zadbać o zdrowie obywateli, którzy sami tego nie potrafią. Ci politycy działają bezmyślnie i nie potrafią dostrzec, że ograniczając dostęp do bezpieczniejszych e-papierosów, wkładają w usta palaczy szkodliwe fajki. Druga grupa to finansiści, którzy w e-papierosach widzą zastrzyk gotówki do budżetu. Zrównanie e-papierosów z analogami pozwoliłoby obciążyć te urządzenia podatkiem akcyzowym. Obecnie akcyza na papierosy wynosi 31,41% maksymalnej ceny detalicznej, a w sumie razem z podatekiem VAT – 82 proc. średniej ceny paczki. Trzecia grupa polityków działa pod wpływem lobbystów, od których mogą liczyć na pewne benefity za wdrażanie ich wskazówek. Kim są lub mogą być lobbyści?

2. Organizacje pro-zdrowotne

Niektóre organizacje takie jak WHO po prostu uparły się, że nie lubią elektronicznych papierosów i trzymają się swojego postanowienia. Wiele takich stowarzyszeń zamyka się na jakiekolwiek argumenty, uważając, że jeśli coś przypomina szkodliwy wyrób, to na pewno takie jest. Niewykluczone, że mają w tym jakiś interes, ale częściej to wylewanie dziecka z kąpielą. Najlepiej zakazać wszystkiego i żywić się korzonkami.

3. Koncerny tytoniowe

To potężne machiny, które tracą grunt pod nogami. Innymi słowy, rynek tytoniu jest uszczuplany przez e-papierosy. Im więcej waperów, tym: mniej palaczy, mniej sprzedanych paczek, mniej pieniędzy. Jeśli producentom e-papierosów utrudni się życie, to może producentom papierosów uda się zachować swoich klientów. Koncernom tytoniowym nie podoba się, że elektroniczne urządzenia, które również dostarczają nikotyny nie są objęte tymi samymi, rygorystycznymi przepisami. Warto zwrócić uwagę, że zapisy dyrektywy unijnej uderzają w średnich i drobnych przedsiębiorców, a nie w gigantów, których stać na dopełnienie wymagań ustawodawców.

4. Branża farmaceutyczna

E-papierosy są traktowane jako bezpieczniejszy i mniej szkodliwy zamiennik analogowych papierosów, który na dodatek pomaga zerwać z nałogiem. Kto jest zagrożony? Producenci gum, plastrów i środków antynikotynowych, które mają wesprzeć palaczy w rzucaniu. Patrząc na tę branżę z innej strony: jeśli e-papierosy będzie można sprzedawać wyłącznie jako wyrób medyczny (co jest obwarowane wieloma, trudnymi do spełnienia przepisami), to dla takich firm farmaceutycznych i aptek otwiera się nowe pole działania, i zysków. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *