Vaporizer to nie e-papieros

Snoop Dogg, Jimi Hendrix – to muzycy znani nie tylko z twórczości, lecz również z zamiłowania do pewnej rośliny. Łączy ich jeszcze jedno: pod ich nazwiskami kryją się urządzenia zwane potocznie e-jointami. To kolejny kamień podany do ręki przeciwnikom elektronicznych papierosów.

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie chodzi tu o rozpoczynanie dysputy na temat legalizacji palenia marihuany. Nie jest to bynajmniej reklama e-jointów, ani zachęcanie do zażywania miękkich narkotyków, czy palenia trawki. Chodzi przede wszystkim o kwestie techniczne i to, jak popularyzacja e-jointów może wpłynąć na nadszarpniętą renomę elektronicznych papierosów.

Urządzenia, które reklamuje raper Snoop Dogg, we właściwy sobie sposób, wyglądają bardzo podobnie jak zwyczajne e-papierosy typu eGo w obudowie przypominającej długopis. Ich zasada działania również jest dosyć podobna. Tu i tu mamy ustnik, akumulator, atomizer i kartridż. Podstawowa różnica polega na tym, co jest substancją, która podlega podgrzaniu. W przypadku e-papierosa jest to liquid, czyli aromatyzowany płyn, który może, ale nie musi zawierać nikotyny. W efekcie podgrzewania wdychany jest aerozol, przypominający parę wodną. Natomiast do urządzeń zwanych vaporizer dostarcza się zmielonego suszu z ziół.

Jimi Hendix e-njoint

Źródło: http://www.e-waper.pl/na-e-jointa-z-jimi-hendrixem

W związku z tym są to inne typy urządzeń, choć wyglądają podobnie, to służą do zupełnie innych celów. Niestety przeciwnicy e-papierosów mogą chętnie wrzucić do jednego worka wszystkie takie inhalatory, ponieważ dla nich taka subtelna różnica jak substancja jest nic nie znacząca. Warto jednak zdać sobie sprawę, że zarówno e-jointy nie działają jak e-papierosy, jak i e-papierosy nie szkodzą tak, jak analogowe papierosy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *